No więc..
Zacznę może od tego, że nie zawiodłem się. Nie zawiodłem się na produkcjach, na które czekałem czyli Kandydaci Na Szaleńców, Logika Gry oraz Projekt Parias. Do tego doszła Muzyka Kozacka od Dwa Sławy, również świetny album, cóż, kto nie słuchał - polecam.
Jako pierwszy z albumów kompletnie przesłuchałem Mesa, logiczne, na to czekałem zdecydowanie najbardziej . ; p Wielu zarzuca Mesowi że to już nie jest rap, że drum'n basy nie pasują, że kawałek punk rockowy to bardziej z Video czy innego takiego.. Ale właściwie takiego czegoś się spodziewałem! Na Zamachu również był kawałek OiOM, bazujący na czymś podobnym. Kandydaci jest 23-utworową podróżą przez bardzo dużo gatunków muzyki, moim zdaniem każdy znajdzie coś dla siebie. Zaczynając od kawałka Otwarcie, dupstepowy Zanim Znajdziemy, soul'owy Nic Wbrew Sobie, czy właśnie punk rockowy Zegar Tyka, Mes dał kawał dobrej muzyki. Mes pod względem lirycznym także dobrze wyszedł, głównie jednak rozliczając się z przeszłością, nawiązując do matury, aborcji, czy wstydu ze względu na powstanie (!) co chyba jednak jest zdaniem, którego nie podzielają Warszawiacy. Co do śpiewu Mesa, pokazuje, że tak naprawdę nie ma granicy, że można łączyć rap ze śpiewem. Po przesłuchaniu drugiej płyty wgl. byłem w niebie, coś świetnego. Pierwsze wrażenie było znakomite. Jednak im dłużej słuchałem, tym bardziej doszedłem do wniosku, że.. Zamach jednak bardziej wyszedł Piotrkowi. Czuję lekki niedosyt, mimo wszystko, co nie znaczy że KNS nie jest dobrym albumem. Zamach na przeciętność miał coś w sobie, może przez to że nie był aż takim eksperymentem. Chociaż również można znaleźć sporo podobieństw pomiędzy tymi albumami. Słowo o featuringach, poza Theodorem który moim zdaniem spierdolił tytułowy kawałek właściwie wszyscy na dobrym poziomie. Liczyłem że będzie mini 2cztery7, bo i Stasiak i Pjus na płycie, jednak się nie doczekałem. PIH i Zeus - miazga, świetnie weszli w klimat. Pjusa oceniać nie będę, bo właściwie nie ma co. Było mówione prozą przez jego problemy ze słuchem. Nie ma co oceniać. Stasiak fajny refren w sumie, Wdowa na swoim poziomie, całkiem dobrym. K8 nigdy nie lubiłem, nawet w utworze Dwadzieścia pięć który sam w sobie jest świetny.
OGÓŁEM: Album warty przesłuchania, zdecydowanie jedna z najbardziej poważnych pozycji w tym roku. Jednak o ile Mes z każdym albumem szedł do przodu, był na coraz wyższym poziomie, jednak tym razem jest na poziomie tym samym co Zamach. Może ciut niższym. Ale tylko troszeczkę. Moja ocena: 8,5/10
Teraz kolej na Dioxa. Nie rozumiem tej całej podniety nad tym albumem, moim zdaniem jest lepiej, co prawda, niż z Reedukacją, chociaż jej fenomenu nie pojmę chyba nigdy. : ) Ale nie o tym mowa - dostaliśmy w 70% odgrzewany kotlet. Flow Dioxa jest strasznie nudne! Jednostajne, refreny to samo. Prawie wszystko jest takie samo. HiFi Banda była właściwie coś nowatorskim jeśli chodzi o hh. Jednak, tak jak pisałem wcześniej, moim zdaniem to Hades powinien wydać solo, ponieważ Hades > Diox. Teraz dochodzi jeszcze właściwie Diox z HiFi > Diox Solo. Może do nie do końca jest tak.. klasyczne bity Returnersów są dobre. Teksty są dobre. Ale brak eksperymentów, solo Dioxa jest straszliwie podobne do krążka HIFI Bandy. Tzn. wiadomo - fani HIFI Bandy będą zadowoleni, chwała im za to, na pewno znajdzie się (właściwie już znalazło) multum ludzi którzy wielbią ten album. Bo ten album jest niezły. Ale tylko i wyłącznie niezły. Jednak w kawałku Zdrada się zakochałem. To jest Diox również zacny, przekonałem się w sumie. Ale to wszystko, niestety. Co do featuringów, hmmm. Hades... właściwie również tutaj mógłbym dać takie równanie, że Hades z HIFI > Hades z solo Dioxa ; D Najlepiej chyba wyszedł Pezet, Małpa to nie to samo co wcześniej. Weny nigdy nie trawiłem, więc nie skomentuję.
OGÓŁEM: Krążek nie zawojuje rynku hip hopowego, jednak jest konkretnym ukłonem w stronę klasycznych brzmień. Mimo wszystko, do mnie nie dotarło. Niestety. Moja ocena: 6/10
No i Pariasi.. ach ci Pariasi. : D Spodziewałem się dobrego krążka, otrzymałem coś o wiele lepszego! Chociaż gdy usłyszałem pierwsze wersy Włodiego, spodziewałem się czegoś na lepszym bicie. Na takim, jaki był w zapowiedzi. Szkoda że nie był na takim bicie, bo tam brzmiało to wszystko świetnie. Lecz płyta ogółem jest kompletnym rozkurwem, dawno nic tak konkretnego nie wyszło. Woow. Eldo mi się powoli nudził, jednak teraz brzmi świeżej niż wcześniej, nie wiem czy to moje zwidy, czy po prostu tak jest, ale jest w świetnej formie. Włodi to zdecydowanie mój faworyt z tego składu, uwielbiam jego rap. ;P Również na swoim bardzo dobrym poziomie, zresztą podobnie jak z Pelsonem, gdy ich słyszę to w myślach mam jednak Skandal, Molestę, Się żyje czy inne takie kwiatki. ; ) Chyba jedynym mankamentem tej płyty jest to, że jest tylko 12 kawałków. Począwszy od tytułowego Parias, który jest chyba mimo wszystko jednym ze słabszych na tej płycie, epicki Dobosz jak i zwrota Eldoki, masakra. Po drodze kawałki typu Bezczelni, Drzazgi, Moi Ludzie i chyba najlepszy kawałek z płyty, czyli Wzorowy. O to chodzi w rapie! To jest to, czego oczekuję po świetnej płycie, świetna robota. Bity od Szczura (w głównej mierze to on odpowiadał za bity, nie chce mi się patrzeć za które no ale za zdecydowaną większość, na pewno Dobosza nie tworzył) są również na bardzo dobrym poziomie, Panowie wczuli się w bity, wręcz stworzone wprost dla nich. Zarzucają ludzie, że Pelson nie ma flow, a to jest bzdura jak dla mnie. Jest na scenie hip hopowej dłużej niż ja żyję, to jest stara szkoła polskiego rapu, to się nie zmieni, można tego nie lubić ale nie można nie szanować, niestety. Jestem pod cholernym wrażeniem, bo takiego rozkurwu się nie spodziewałem.
.gif)
Mam nadzieję że ta płyta będzie conajmniej złotem.
OGÓŁEM:Obecnie jest to płyta roku jak dla mnie. 9,5/10
O płycie Hemp Gru, Grubych Jointach nie będę się rozpisywać bo nie słuchałem nawet, tzn. o GJ II się tylko obiłem, do HG nie podchodzę.